Epilog – do domu z Pragi

Rano pada, nie mam ochoty jechać w deszczu, więc śpię dalej. W międzyczasie rozbieram tylną piastę, którą przed wylotem z Kirgistanu złożyłem w zły sposób. Czyściłem ją, bo nie ma w tej chwili uszczelki (uszkodzenie łożyska rozerwało oryginalną). Dla wiadomości, można ją zastąpić oringiem w odpowiednim rozmiarze, działa to lepiej niż oryginał.

Detale starych budynków robią wrażenie

Przed południem pogoda się poprawia. Zwijam się z noclegu i ruszam w dalszą podróż na wschód. Dojeżdżam do miasta Kolin, gdzie oglądam zachowaną część starego miasta. Obok jest szlak wzdłuż Łaby, z którego postanawiam skorzystać.

Pogoda nie rozpieszcza

Pogoda dalej nie rozpieszcza. Zatrzymuję się na noc na polanie pod Pardubicami.

Dziwadło

Z rana wjeżdżam z powrotem na szlak i docieram do miasta. Nie wiem z czym wam kojarzą się Pardubice, może z fabryką Semtexu. Stare miasto jest całkiem ładne. Nie chcę tu jednak sterczeć zbyt długo, bo jest zimno i wolę rozgrzać się w trakcie jazdy. Odbijam od Łaby i utrzymuję kurs na wschód, w stronę gór Orlickich. Słońce powoli przebija się przez chmury, co pozwala na osiągnięcie przyzwoitego tempa.

W stronę gór Orlickich

Docieram do Cichej Orlicy. Jest tutaj szlak w górę rzeki, bardzo przyjemny. O ile w okolicach Pragi jest jeszcze zielono, to tutaj barwy są zdecydowanie jesienne. Słońce przygrzewa, jest całkiem przyjemnie.

Zachód nad Jablonne

Podjeżdżam kawałek za Jabłonne i rozstawiam się z namiotem na polu. W nocy ziębi całkiem konkretnie, niebo jest bezchmurne.

Jeden dzień z przejaśnieniami

O poranku szybko robi się ciepło. Zasuwam w górę, na Suchy Vrch. Szybko melduję się na szczycie i zjeżdżam na drugą stronę, do Kraliki. Uzupełniam zapasy w sakwie i ruszam do Jesioników. Od początku założyłem, że przejadę przez przełęcz Czerwonohorską w drodze do Polski.

Ośnieżone szczyty Jesioników

W międzyczasie pogoda wraca do standardowej i dość ponurej. Mijam parę znaków, że przełęcz jest zamknięta dla ruchu. No, ale co to za problem dla roweru. Nawigacja w trybie przełajowym prowadzi mnie przez leśne drogi, najkrótszą możliwą trasą.

Nowa droga na Czerwonohorskie

Droga na przełęcz jest rzeczywiście w remoncie, ale asfalt jest już położony, można jechać. Pusto, widać tylko przebłyski śniegu na szczytach. Docieram do Jesionika. Punkt obowiązkowy, market z jedzeniem. Wsuwam coś na ciepło, bo po zmroku szybko robi się zimno. Jeszcze kilka kilometrów za miasto i na nocleg.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.