Zostało mi jeszcze dwa tygodnie standardowego pracowniczego urlopu do wykorzystania. Postanowiłem dodać do tego długi sierpniowy weekend i już się robi przyzwoity przedział czasu, by gdzieś dojechać. Gdzie jest blisko, dużo bezdroży i jeszcze tam nie byłem? W Ukraińskich Karpatach.

Czytaj dalej Karpaty Ukraińskie w dwa tygodnie

Za miejscowością Papudo droga wzdłuż wybrzeża się kończy. Nad oceanem, na dalszym odcinku, jest autostrada, Ruta 5 (Panamericana Norte). Co prawda nie jest to jakieś straszne ograniczenie, bo rowery tutaj po autostradach jeżdżą, to postanowiłem wyznaczyć trasę tak, by tą drogą nie jechać.

Czytaj dalej Norte Chico

Podróż przebiegła nad wyraz spokojnie. Choć wybrałem najszybsze połączenie lotnicze, to i tak było to prawie 20 godzin. Z czego ledwie kilka przespałem. Po zabraniu bagażu, załatwieniu migracyjnych pierdół, kontroli pudła z rowerem, mogłem wyjść przed terminal i zacząć składanie puzzli. Była to dobra rozgrzewka, bo pilot poinformował przed wyjściem, że na zewnątrz jest całe 6 stopni. Brr.

Czytaj dalej Pierwsze kroki po Santiago.