Wschodnią stroną Andów

Wczoraj szalał wiatr, a dziś można jechać

Droga w górę, do granicy prowincji, jest wyasfaltowana. Gdy nabierze się wysokości i wjedzie na płaskowyż, jest już żwirowo. Napotykam tutaj rowerzystę jadącego z naprzeciwka. Wymieniliśmy się informacjami. Przyjechał trasą z Chile, przez przełęcz Libertadores. Nie jest to najprzyjemniejsza trasa na rower, bo to główna droga łącząca Argentynę z Chile. Prawie cały tranzyt idzie tamtędy. Niestety też będę musiał z niej skorzystać na krótkim odcinku, alternatyw nie ma.

Główna droga Santiago-Mendoza

W Uspallata dobijam do tranzytówki. Oprócz ciężarówek, nie brakuje ludzi korzystających z dobrej pogody do wypadu w góry. Wraz z całą masą aut jadę w dół. Najgorsze są odcinki w tunelach. Tych nie chcę zaliczać po zmroku, więc zjeżdżam na nocleg. Zbyt wiele miejsc na namiot nie ma, ale są pozostałości starej linii kolejowej. Można się przyszpilić za dawną stacją i mieć odrobinę wytłumienia od hałasów drogi.

Większość zniknęła pod wodami zbiornika Potrerillos

Rano zostało zaliczyć ostatnie tunele i odbić nad zbiornik Potrerillos. Droga prowadziła kiedyś po jego dnie, jej pozostałościami da się dojechać do brzegu i uciec od aut. Zbiornik przyciąga również masę ludzi na wypoczynek. Argentyńczycy mają specyficzny sposób grillowania. To nie są marne kiełbaski, tylko kawał mięcha wbity na prętach, a obok podkłada się płonące szczapki. Ja też coś zjem, jest tutaj sklepik. Wybieram się na boczną drogę, omijającą aglomerację Mendozy. Asfalt kończy się z miejscowości Las Vegas, gdzie zatrzymuję się na obiad. Elegancki ogródek przed wejściem, gdzie opieram rower. Wchodzę do środka i coś czuję, że miejsce wystrojem nie pasuje do rowerowego włóczęgi. Zerkam w kartę, ale ceny wcale nie są wyższe niż zwykłem widywać. Cóż, to nie Chile, można nie przejmować się cennikiem.

Lodowce na granicy z Chile

Została szutrowa, pusta przełęcz do zrobienia. Parę serpentynek i jest. Choć najlepsze widoki są na góry obok, lodowce na mijanych pięciotysięcznikach. Sama przełęcz do wysokich nie należy, ledwo 2300m.

Całkiem rodzime krajobrazy

Po drugiej stronie trafiam na zupełnie odmienne krajobrazy. Jakoś tak swojsko się zrobiło. Elegancki zjazd w dół pośród pól. W miłej atmosferze dojeżdżam do Tupungato. To spore miasteczko, gdzie można uzupełnić zapasy. Dalej rozciągają się kolejne winnice. Ładny to krajobraz, ale aby znaleźć tutaj miejsce na namiot, trzeba się chwilę nagłówkować.

Winiarnie na południe od Mendozy

Następnego dnia zostało mi jeszcze trochę jazdy po rolniczych terenach. Finalnie znowu trafiam na Rutę 40. Choć w tym miejscu jest całkiem tłoczna, na szczęście ma szerokie pobocze. Jeszcze tylko zajeżdżam do barku na szybkie jedzenie i ruszam do ostatniej miejscowości przed kolejnym zadupiem. W Pareditas warto zatankować wodę, niezależnie od obranej dalej drogi. Zadrzewione tereny i wioski się kończą. Wariantów jest kilka. Droga przez San Rafael, nowa asfaltowa Ruta 40 oraz najstarszy przebieg, przebiegający najbliżej gór. Nie trzeba być szczególnie domyślnym, który z nich wybiorę.

Stara Ruta 40

Stary przebieg dostał numer RP101, ale na trasie dalej będą widoczne stare drogowskazy. Zanim zajdzie słońce, przejadę już ładny kawałek w górę drogi. Wbrew pozorom jedzie się po tym odcinku całkiem wygodnie i szybko. Szerokie opony pomagają.

Jest nawet kilka domów w pobliżu górskich strumieni

Droga jest dosyć prosta. Po jednej stronie Andy, a po drugiej pojedyncze stożki wygasłych wulkanów. Przy górskich strumieniach zaczynają się zygzaki. Strumieni będzie kilka, ale nie z każdego woda będzie się nadawała do odciągnięcia w bidony. Na pewno należy sobie darować Rio Diamante, tam most wisi wysoko nad kanionem wzburzonej rzeki.

Niektóre fragmenty są ciężko jezdne

Przy Rio Diamante jest też jedyny ciężkojezdny fragment. Tutaj trzeba było podepchnąć w górę po luźnym, rzecznym gruzie. Dalej jest znośnie. Piękna zielona trawka, na której wolno pasie się twój steak.

Wołowina się pasie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.