W górę Bio-Bio

Wulkan Callaqui, widać go będzie jeszcze nie raz

Poniedziałek przyniósł spokój na drodze. Dziś nie będzie dużo kilometrów, za to o wiele więcej wrażeń. Pierwszy raz widzę lodowiec na szczycie Callaqui. To dobry punkt orientacyjny, będę go widział jeszcze nie raz, z różnych miejsc.

Kolejny zbiornik na Biobio, jezioro Ralco

Docieram do ostatniej tamy na Bio-Bio, przynajmniej w tym momencie. Nowo powstałe jezioro Ralco zalało olbrzymi obszar o bardzo nieregularnym kształcie i zmieniło przebieg dróg w okolicy. Ja zamierzam okrążyć zbiornik, co zajmie chwilę czasu.

Dojechałem do Chenquenco. Jest to w zasadzie ostatnia wioska z cywilizacją, czyli sklepem. Warto stanąć na chwilę i przemyśleć wybór drogi. Jadę fragmentem trasy z bikepacking.com, ale o nieco zmienionym wariancie. Wariant z bikepacking.com sugeruje zjazd na pieszy szlak i wąski mostek nad rzeką. Niestety to oznacza sporo wpychu i prawdopodobnie noszenia na raty. Po co to wszystko? W celu ominięcia problematycznego terenu na alternatywnej drodze. Stopień problematyczności jest zmienny i raportowany w komentarzach do trasy. Co i jak za moment, bo mam jeszcze kawałek drogi do zrobienia, zanim się tam znajdę.

Jeden z dopływów

Tuż za wioską znajduje się rwący strumień, a droga zaczyna piąć się w górę. Nachylenie jest na tyle duże, że wygodniej jest trochę podepchnąć. 200 metrów wyżej zaczyna się już w miarę normalna droga do wioski Gualali. W wiosce nie ma tutaj zbyt wiele ciekawych rzeczy, poza posterunkiem Carabineros i dużą liczbą drzew Araukarii. Kawałek dalej trzeba przeprawić się przez rzekę.

Bród

Nurt jest tutaj spokojny, a woda trochę powyżej kolan. Przez rzekę jest również przeciągnięta lina i wózek, ale to są prywatne instalacje ludzi, którzy mieszkają po drugiej stronie i nie lubią moczyć nóg w zimnej wodzie. Jest tam jeden domek i brama dla bydła. Za ogrodzeniem czeka całkiem przyjemna do jazdy droga. Na polach hasa trochę krów, świń i kóz. Któż pilnuje tego rozpasanego tałatajstwa? Lokalni kowboje i sfora psów. Pierwsze obskoczyły mnie psy i dopiero interwencja pilnujących stada pozwoliła mi jechać dalej. Po co komu tyle psów? Ciężko powiedzieć. Nie zatrzymywałem się na rozmowę i ruszyłem przed siebie.

Jakieś spory indian z rządem. Kiedyś robili problemy z przejazdem, teraz po prostu zbierają myto. Pewnie nielegalnie, ale huk z nimi.

Jazda skończyła się na zamkniętej wysokiej bramie i płocie. Tu i ówdzie transparenty antyrządowe. Zamknięte na kłódkę, a dookoła nikogo. Zgodnie z ówczesnymi informacjami z bikepacking.com, nie przepuszczają tędy ludzi. Cóż, cofał się nie będę, a płot całych gór raczej nie obejmuje. Postanowiłem poszukać objazdu.

Ścieżka, którą prawie ich ominąłem

Górą, powyżej działki Indian, wiedzie wąska ścieżka, gdzie udało mi się wepchnąć z rowerem. Już prawie byłem poza terenem, gdy nadjechali ci sami kowboje, których mijałem przy pastwisku. Zapytali się, co tutaj robię. Cóż, brama była zamknięta, a przejechać jakoś trzeba. Jak się okazuje, ci kowboje są w komitywie z lokalnymi Mapuche. Otworzyli dziurę w płocie i zjechaliśmy do działki Indian. Dobra informacja jest taka, że teraz już przejechać można, ale pobierają za to myto. Wyszła stara pani, która zawiaduje interesem. Kapitalistyczne Chile ma się dobrze, 3000 CLP to jakieś 15zł, czyli i tak taniej niż wjazd do sporej części parków państwowego CONAFu. Jednak prościej i łatwiej byłoby, gdyby obok antyrządowych haseł na płocie, znalazła się kartka z cennikiem, nie szukałbym objazdu i drogi przez jeżyny.
Dodatkowo Indianka spisuje sobie numery paszportów i narodowość, choć powodów do tego nie znam.

Ta droga jest praktycznie nieużywana

Po drugiej stronie płotu już problemów nie będzie. Robi się późno, a przede mną pusta droga na przełęcz. Nachylenie nie jest strasznie duże, ale mam już trochę dosyć na dzisiaj. Po drugiej stronie widzę przyczepkę od starej ciężarówki z ukręconą piastą. Nie wygląda jakby tutaj długo stała. Zjeżdżam na płaski kawałek poniżej góry. Cisza jak makiem zasiał, zero świateł w dolinie rzeki Bio-Bio. Przede mną tylko bezchmurne niebo i gwiazdy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.