Jezioro Hovsgol i dolina Darhad

Pogoda w kratkę, więc tym razem pochmurny poranek. Zmierzam do Ulaan Uul, by wydostać się z doliny. Będę miał trochę drogi do szukania, bo ta rok w rok zmienia się przynajmniej trochę. Trochę mokradeł, kilka mniejszych rzek do przekroczenia, ale głównie leśne dukty, których próżno będzie szukać w dalszej podróży.

Do trzech razy sztuka

W wiosce lokalizuję knajpę połączoną ze sklepem. Na ścianie wisi wielki telewizor. Na kanale sportowym relacje z zapasów i transmisja z wyścigu na koniach, gdzieś po stepie. Surrealistyczny widok, takie „Tymczasem w Mongolii”.
Po wiosce kręci się też trochę obcokrajowców. Jadę dalej, póki nie pada. Za wioską wyprzedzają mnie dwie marszrutki UAZ, zapewne z tymi samymi osobami, które widziałem przed momentem. Chwilę później widzę, że stoją przed szlabanem na posterunku. Dojeżdżam do pojazdów, szlaban się otwiera. No to „smile and go!” ruszam za nimi i oddalam się żwawo, zanim ktoś się o coś zapyta. Kilka minut potem zaczyna padać, staję, by ubrać ciuchy. Z padania robi się ulewa, a z drogi na przełęcz spływają strumienie.

Na szczycie kolejne miejsce kultu. Tutaj dawne wierzenia mieszają się z buddyzmem

Dojeżdżam na szczyt przełęczy, bramę do Darhad i krainy szamanów, dawnych wierzeń, które są tutaj ciągle obecne. Pasażerowie widocznego na zdjęciu GAZa odprawiali rytuał przed wyruszeniem w dalszą drogę.
W czasie drogi w dół mijam dziwne zjawisko, Toyotę Prius. Ten pojazd jest używany naprawdę w każdych warunkach terenowych.

Na koniec dnia czeka mnie jeszcze jedna przełęcz, na wysokości powyżej 2200 metrów. Robi się ciemno, na nocleg rozbijam się nieopodal. Zimno i mokro, brr.

Następnego dnia zjeżdżam z przełęczy i przekraczam stalowy most, wybierając drogę w stronę Murun. Znajdę się jeszcze sporo pagórków i brodów, mniej lub bardziej jezdnych. Poza tym brak większych skupisk ludzkich, poza jurtami. Pod koniec dnia wypogadza się, a jazda staje się przyjemnością.

Niektóre fragmenty są całkiem fajne Zjazd w stronę Moron

Na ostatni dzień pętli zostało mi już naprawdę niewiele. Z rana przy namiocie miałem jeszcze wizytę dwóch Mongołów, którzy nie mogli się nadziwić przybyszowi. Z zaangażowaniem przyglądali się, jak zwijam namiot i kończę kawę. Został mi jeszcze jeden większy pagórek i wylądowałem z powrotem w Murun.

Uzupełniłem zapasy jedzenia, benzyny i gotówkę. Znalezienie działającego bankomatu nie było takie proste. Postanowiłem cały dzień nic nie robić, by nabrać energii na dalszą drogę. Nic nierobienie jest dość problematyczne, bo przykuwa się tutaj zbyt wiele uwagi. Na przykład lokalnych pijaczków, którzy nie bardzo rozumieją „Idi na chuj”. Tak, wódka to duży problem w Mongolii.

Spotkałem jednak inne ciekawe osoby. Między innymi dziewczynę w parku czytającą książkę. Okazało się, że jest ze Stanów Zjednoczonych i przyjechała odwiedzić rodzinę. Opowiedziała mi co nieco o tutejszych wierzeniach.
W knajpie o nazwie „Hacjenda”, spotkałem kolejną osobę, z którą mogłem się porozumieć, choć przez dłuższą chwilę musiałem przekonywać chłopaka, że mówi dobrze po angielsku. Wytłumaczył mi jak działa publiczny dostęp do internetu w Mongolii. Trzeba wyszukać maszty telekomunikacyjne, w budynku znajduje się kafejka. Dzięki temu mogłem wrzucić parę zdjęć.
Upierał się, żebym wepchnął rower do środka budynku. Jak to ujął „Wiesz, nie mówię, że tu kradną, ale miałem kiedyś motocykl. A teraz nie mam.”
Kelnerka, która podawała posiłki w „Hacjendzie”, mogłaby robić za siostrę mojej koleżanki ze studiów. Niektórzy nie zdają sobie sprawy, że też możemy mieć w sobie sporo genów, które przywlekła ze sobą Złota Orda.

Na nocleg udałem się na wzgórza na północy. Namiot rozbiłem pod nimi, wziąłem piwo i wdrapałem się na skałę. Przy zachodzącym słońcu wpatrywałem się w dolinę.

Postscriptum: Pomimo ewidentnych trudności, jakie sprawia trasa, mogę ją z czystym sumieniem polecić. Tych krajobrazów nie spotkacie nigdzie indziej w Mongolii. Poza tym, mimo sporej ilości wody, komary i inne denerwujące owady są tu rzadkością.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.