Wybrzeże Atakamy

Dobrze się wydawało, deszcz nie jest tu zbyt powszechnym zjawiskiem

W nocy coś dziwnie stuka w namiot. Gdy ruszam w drogę, nie mam wątpliwości. Mokry asfalt oznacza, że padał deszcz. Nie jest to tutaj zbyt częste zjawisko. Na Gobi miałem deszcz, to czemu nie na Atakamie?

Całkiem ładna Plaza de Armas

Docieram do kolejnego miasteczka, Taltal. Jest tu wyjątkowo ładna Plaza de Armas. Jest też pizzeria z prawdziwym piecem. Można ruszać dalej, do Paposo. Ostatnia wioska przed Antofagasta, w której można uzupełnić wodę. Jest to też miejsce, w którym widziałem kolibra. Szybki jest. Ten ptak kojarzył mi się z tropikami, a nie z pustynią.

Próżno szukać takich warunków blisko domu

Dalej są dwie drogi. Jedna przechodzi przez pustynię w pobliżu obserwatorium Paranal, a druga, nieutwardzona, wzdłuż wybrzeża, do starej kopalni. Stamtąd istnieje droga przez góry nadbrzeżne do Panamericany. Mija się tu tylko rybackie chaty, poza tym pustka.

Widok w stronę oceanu

Stąd już tylko chwilka, przejazd przez ciężarówkowy pierdolnik przy skrzyżowaniu La Negra i dojeżdżam do Antofagasty. Tutaj odpocznę chwilę, wypiorę ciuchy i uzupełnię kalorie. Samo miasto do zachwycających nie należy.

Największy ośrodek miejski na północy Chile

Za miastem znowu nieomijalny kawałek autostrady do portu Mejillones. Autostrada się kończy, ale ciężarówek dalej masa. Dopiero za miastem Tocopilla zrobi się spokojnie, ruch odbija na Calamę. To centrum górnicze generuje masę ruchu, nie polecam na rower.

Iquique na horyzoncie

Został końcowy fragment wybrzeża, droga do Iquique. Ostatnich 25km również nie da się przejechać legalnie, autostrada do lotniska. Tradycyjnie wszyscy mają to gdzieś, a szosowcy w weekendowy poranek robią sobie trening. Czas na kolejny stop przed zmianą krajobrazu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.