Północna droga

Wyruszam w Murun po śniadaniu. Napakowany dobrem wszelakim, przejeżdżam mostem na drugą stronę rzeki Delger. Pierwszy rozstaj dróg, wizualnie lepsza droga wiedzie na południe, do Jargalant, a ja odbijam na zachód, w stronę Czagaan-Uul. Oznacza to koniec asfaltu na bardzo długo Droga wiedzie początkowo w górę rzeki, czasem przebijając się przez pagórki. Za jednym z nich zauważam furgonetkę na szwedzkiej rejestracji. Para ze Skandynawii jedzie już ponad miesiąc, a średniego wieku Volkswagen LT daje radę. Chwalą się, że niedawno wyciągali jakiś Niemców na lince. Tych spotykam chwilę później, stary kamper na Transporterze T3, ze sporo starszą załogą. Dalszą drogę będą mieli już sporo łatwiejszą. To byli jedyni napotkani na tej trasie zachodni turyści.
Dolina rzeki robi się coraz to węższa, a droga odbija w stronę przełęczy. Tu o dziwo jest kawałek utwardzonej nawierzchni. Są to trakty przez przełęcze. Cała reszta to wyjeżdżone ścieżki Po drugiej stronie znajduje się kawałek płaskiej, suchej kotliny, z małą osadą. Jest sklepik, jest i barek. W menu całe dwie pozycje, czyli 200% normy w takich przybytkach. Można się posilić, w sam raz przed następną przełęczą.
Po drugiej stronie znajduję się trochę poniżej 2000 metrów, na pięknej zielonej trawie, nieopodal pasących się koni. Warunki w sam raz na nocleg.

Nazajutrz rano dojechałem do miasteczka Czagan-Uul, w sam raz na wczesny obiad i ruszyłem dalej. Okoliczne tereny to właśnie te, które uznaję za najprzyjemniejsze do jazdy. Położone wysoko łąki, zwarty, ubity grunt i lekkie pagórki. Czysta przyjemność. Czasem warto pojechać sobie po prostu na azymut Teren przecina całkiem sporo płytkich strumieni, a w oddali widać niewielkie kępy drzew. Taką drogą, przy dobrej pogodzie, docieram do następnej osady, Czeczerleg. To kolejne miejsce, gdzie chętni mogą uzupełnić zapasy. To także pierwsze spotkanie z rzeką Tes. Niespodzianka, jest też most!
Ulewy na otwartym terenie wyglądają niesamowicie, a o tej porze roku jest ich tutaj pod dostatkiem. Na mnie spadło tylko kilka kropel. Pole widzenia obejmuje wiele kilometrów. Można popatrzeć na deszcz w szerokim spektrum Na nocleg bunkruję się za krzakami w pobliżu miejsca modlitewnego. Następnego dnia pogoda wraca do słonecznej normy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.