Przez kaniony i góry

Kolejny dziwny skrót

Dolina przypomina mi kirgijskie zadupie. No i jest chlup chlup od przechodzenia strumieni. Ale nawet tutaj będą psy, by cię obszczekać.

Dzisiaj będzie najwyższy dzień trasy. Będzie również bardzo kolorowo, choć roślinność jest tu szczątkowa. Jeśli jestem w stanie wskazać rejon, który jest najbardziej warty uwagi, to właśnie ten!

Droga jest oczywiście kopalniana, ale na tym odcinku minęły mnie tylko terenówki. Poza tym kilka pasterskich chat, nie ma niczego więcej. Dojeżdżam do Culipampa, małej wioski. Jest to źródlisko Cotahuasi, ale także miejsce, które służy za punkt postoju dla konwojów ciężarówek. Można tutaj zjeść coś w jednej sali z kierowcami lub kupić podstawowe produkty typu makaron. Jest trochę pytań o to co tu robię i jak to dojechałem.

Droga w stronę Antabamby

Za wioską przejeżdżam wododział Andów i ląduję w kolejnym regionie Peru. Droga elegancka, a wiatr lekko w plecy. Tutaj znajduje się kolejna mała miejscowość, a za nią podjazd na najwyższą przełęcz, 5000 metrów. Tuż za wioską puszczam przed siebie kopalniany konwój. Dziś już nikt nie będzie tędy jechał, a drogę mam dla siebie.

W dół i w górę

Droga nie jest szczególnie nachylona, ale wysokość zabiera dech w piersiach. Na krótkich piaszczystych fragmentach trzeba podepchnąć. Nie mniej widoki rekompensują wszystko. Podejrzewam też lekki wyrzut hormonów, w stylu „euforii biegacza”.
Im bliżej do zachodu słońca, tym szybciej spada temperatura. Staram się zjechać w jakiś dołek, by mieć osłonę od wiatru. Dołek i tak będzie najwyższym noclegiem na wyprawie. Szybko zakładam puchówkę i grzeję kolację. Tym razem śpiwór zasuwam do końca, łącznie z kołnierzem.

Bardzo charakterystyczne szczyty, ale nie udało mi się znaleźć co to dokładnie.

Wyspałem się bardzo dobrze, ale rano na śpiworze miałem pełno lodu z oddychania. Na szczęście wschodzi słońce i przynajmniej odczuwalnie będzie cieplej.

Kopalniany konwój na horyzoncie. Jedyny sens utrzymywania tej drogi

Tym razem konwój mam z naprzeciwka. Tylko dla tych ciężarówek ta droga istnieje. Duża kopalnia znajduje się w Oropesa, a ja będę skręcał w bok, w stronę Antabamby. W linii prostej jest niedaleko, ale droga w dół będzie bardzo pokręcona. Kolejne kaniony przede mną.

Jakoś tamtędy muszę zjechać i znowu sfajczyć hamulce

Im bardziej w dół, tym bardziej wraca cywilizacja. Znowu zaczynają się wiochy. Choć autobus tędy nie jeździ, a dzieci ze szkoły rozwozi pickup. Gdzieniegdzie widzę bardzo głębokie koleiny. Chyba nie chcę tu być, gdy pada deszcz. Ta droga może być wtedy kompletnie nieprzejezdna.

Jeden kanion dalej

Na noc zjeżdżam tylko kawałek z drogi, na zielone zbocze góry. Kuchenka już ledwo się pali, jadę na oparach. Starczy mi paliwa jeszcze na śniadanie, kanister opróżniony do dna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.